niedziela, 26 lutego 2012

Jak dobrze zrobić dłoniom !


Dla uzupełnienia postu na Kosmetologice, śpieszę donieść co dłoniom zrobi dobrze.

  1. Zawsze baaaardzo dokładnie wycieraj do sucha ręce po każdym myciu!
  2.  Po każdym myciu wcieraj we wszystkie zakamarki dłoni krem. Dobry, tłusty krem. Idealna jest granatowa neutrogena. Byłam ostatnio świadkiem takiej oto dialogu w aptece: Wchodzi chłopak do apteki w celu nabycia kremu do rąk bardzo zniszczonych i mówi, że polecono mu Neutrogenę. Pani Magister rzuca się na poszukiwanie ostatniej tubki, która gdzieś zalegać powinna, i , przeczuwając katastrofę tłumaczy chłopcu, że być może już „wyszła” bo krem jest bardzo dobry…, w zasadzie bardzo wysokogatunkowa, świetnej jakości wazelina! Znalazła, chłopca uszczęśliwiła. Otóż nic dodać nic ująć – dobry, wysokogatunkowy tłuszcz to jest to co skórę wspiera zawsze, a w trudnych sytuacjach z opresji ratuje!

3. Jeśli dłonie są bardzo zniszczone, na noc, na gruba warstwę kremu  
    załóż bawełniane rękawiczki. Taki
    okład da dużą, natychmiastowa poprawę.
4. Jeśli możesz zamień na moment mydło, którym
    myjesz  ręce emulsją myjącą dla noworodków typu Oilatum albo
    podobną – detergent nie będzie tak wysuszał skóry.
5. Jeśli po umyciu rąk, szybko musisz mieć sprawne ręce i nie możesz
    dać kremowi chwili na   wsiąknięcie; ręcznikiem papierowym wytrzyj
    wnętrze dłoni, na wierzchu pozostaw warstwę  
 ochronną kremu jak najdłużej, do całkowitego
   zintegrowania i  uszczelnienia   naskórka.
6. Kup oliwkę do skórek! Smaruj nią okolice wału
     paznokciowego oraz miejsca rogowaciejące lub popękane. Oliwka
     nie plami i występuje też w wersji z kulką, do torebki i  używania w
     warunkach „wolnych przebiegów” na mieście ( transport miejski, 
     kawa z koleżanką, kino).
                                                                  Bardzo fajna rzecz !

                  

Na kanwie zaś spota Dove i obrazowania przenikalności oraz  mitologizowania tzw. odżywczości kremów uprzejmie donoszę:

„Znakomita większość naukowców odrzuca stanowczo koncepcję „odżywiania skóry”- przynajmniej w tym znaczeniu w jakim spopularyzowane to zostało w nazwie „krem odżywczy”. Nazwa ta ma olbrzymie znaczenie- przede wszystkim psychologiczne. Jednak w rzeczywistości około 90 procent nanoszonego na skórę kremu czy innego kosmetyku to nadmiar. Jedynie 10 procent ma szansę na wniknięcie w skórę. Owe dziesięć procent przyjmowane jest głównie przez warstwę rogową naskórka. Stężenie przyjmowanych substancji w miarę posuwania się w głąb skóry raptownie spada. Mierzalne jeszcze resztki tzw. „substancji odżywczych” w ciągu kilku minut rozkładane są bez śladu pod wpływem naturalnej wilgoci, powietrza i światła. Warto podkreślić, że wprawdzie bariera jaką stanowi warstwa rogowa naskórka nie działa w sposób selektywny i nie stanowi niepokonanej przeszkody, to jednak w znacznym stopniu zmniejsza ilość docierających przez skórę ciał obcych. Przy badaniach wykonywanych w związku z testowaniem leków transdermalnych okazało się, że przez skórę wprowadzić można od jednej dziesięciotysięcznej do jednej tysięcznej tych substancji odżywczych, które w naturalny sposób podawane są od wewnątrz. Mówiąc prosto: w porównaniu do zaopatrywania skóry naturalnymi drogami odżywczymi wpływ kosmetyków jest znikomy.

W normalnych okolicznościach, a więc również przy zdrowej i zrównoważonej diecie, skóra potrzebuje tylko jedną dziesiątą tych substancji odżywczych jakie ma do dyspozycji.

Identyczne proporcje zachodzą dla krwioobiegu: 90 procent cyrkulacji skórnej służy regulowaniu temperatury, a jedynie 10 procent celom zaopatrzeniowym. Przy tej okazji warto wspomnieć o dobroczynnym wpływie masażu, który dzięki wspomaganiu systemu krwionośnego jest w stanie przyspieszyć zarówno przemianę materii jak i wymianę płynów ustrojowych.

„Odżywianie skóry” i „krem odżywczy” są określeniami wprowadzającymi konsumenta w błąd. Przemysł kosmetyczny nie powinien zatem w reklamach posługiwać się takimi określeniami, zwłaszcza, że z naukowego punktu widzenia są one nie do obrony.*

  Fragmenty pochodzą z książki " Kosmetyka.Bomba Zegarowa", świetnej lektury autorstwa Wolfgang Hingst’a. W przedmowie do polskiego wydania , rodzima gwiazda kosmetologii, dr Jacek Arct tak recenzuje książkę:

 (…) Jest wyrazem poglądów najlepszej, najbardziej światłej 

części zachodnich organizacji konsumenckich. Autor bez 

 emocji, w spokojny, rzeczowy sposób prowadzi czytelnika przez 

świat kosmetyków, konfrontując reklamowe obietnice z 

naukowo udowodnioną rzeczywistością.”


To, czego nie zrobisz sam:


1. Przegląd, ewentualne usunięcie przebarwień.
2. Przegląd, ewentualne usunięcie brodawek wirusowych.
3. Manicure techniczny.
4. Maski parafinowe.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz