piątek, 16 marca 2012

Naga o pomarszczonej

W nawiązaniu do posta na Kosmetologice efekty tych testów są mocno prawdopodobne i do wytłumaczenia. Otóż, w tzw. zwykłych kremach (bez genialnych wynalazków laboratoriów kosmetycznych) skład jest dużo prostszy, skóra lepiej go znosi… Jeśli były to kremy na fajnej, dobrej jakościowo bazie tłuszczowej, to zadziałały na poziomie, na którym mogły zadziałać czyli w płytkich warstwach naskórkowych i uszczelniając cement międzykomórkowy sprawiły, że naturalna nasza wilgoć (NMF*) nie odparowywała ze skóry właściwej… Skóra staje się wtedy gładka, jędrna a zmarszczki płytsze wizualnie. Do tego właśnie potrzebujemy tłustych kosmetyków – do nawilżania skóry.

Prawda stara jak świat! Tysiące lat ewolucji jej nie zmieniły więc i  żaden marketingowiec koncernowy, z sezonu na sezon tego nie zmieni.
Prawdziwą rewolucją w kosmetyce stała się mezoterapia i ostrzykiwanie różnego typu preparatami. Tylko dlatego, że omijamy nieprzepuszczalną warstwę rogową naskórka, nasz oręż i obronę i trafiamy prosto w skórę właściwą gdzie wszystkie procesy ważne dla naszej urody zachodzą…
I to jest nadzieja, światełko w tunelu, ziemia obiecana dla Waszych, naszych zmarszczek!!!!

Niech żyje kwas hialuronowy! Igła! Strzykawka!
 
Niech żyją!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz